Ekspozytory reklamowe i standy POS - jak wygląda ich produkcja?

Dobry ekspozytor ma dość niewdzięczne zadanie. Musi zwrócić uwagę, pokazać produkt, zmieścić się w konkretnej przestrzeni, wytrzymać kontakt z klientami i personelem, dać się zatowarować, przewieźć, zmontować, a najlepiej jeszcze nie kosztować tyle, co remont całego sklepu.

I nie może się przewrócić.

Ten ostatni punkt jest zaskakująco istotny.

Ekspozytory reklamowe, standy POS i meble ekspozycyjne często zaczynają życie jako ładny render. Problem w tym, że pomiędzy renderem a gotowym obiektem stoi jeszcze fizyka, technologia produkcji, logistyka i człowiek z paleciakiem.

Dlatego produkcja POS nie polega na naciśnięciu przycisku „MAKE REAL”.

Niestety.

Stand POS to nie tylko ładny mebel z logo

POS, czyli point of sale, obejmuje bardzo szeroką grupę materiałów wykorzystywanych w miejscu sprzedaży. Mogą to być niewielkie ekspozytory stojące na ladzie, wolnostojące standy reklamowe, wyspy produktowe, zabudowy, regały, displaye czy całe fragmenty przestrzeni sklepowej.

Ich wspólny mianownik jest prosty: mają pomóc pokazać albo sprzedać produkt.

Tyle teoria.

W praktyce stand może mieć pół metra albo trzy metry, ważyć kilka kilogramów albo kilkaset, stać przez tydzień albo kilka lat. Jeden pojedzie do pojedynczego showroomu, drugi trzeba wyprodukować w kilkudziesięciu egzemplarzach i rozesłać po całej Polsce.

Dlatego pytanie „ile kosztuje stand POS?” jest trochę podobne do pytania „ile kosztuje samochód?”.

Da się odpowiedzieć. Tylko odpowiedź „to zależy” będzie tym razem całkiem uczciwa.

Wszystko zaczyna się od tego, co właściwie ma stać na ekspozytorze

Zanim zaczniemy wybierać materiały, potrzebujemy kilku przyziemnych informacji. Co eksponujemy? Ile produktów ma się zmieścić? Ile ważą? Czy klient będzie je zdejmował? Czy obsługa będzie regularnie uzupełniać towar? Gdzie stand będzie stał? Jak długo? I co może mu się tam przydarzyć?

To ostatnie jest ważne.

Inaczej projektuje się ekspozytor z lekkimi pudełkami, a inaczej konstrukcję, na której stoi ciężki sprzęt. Inaczej coś, czego klient tylko dotyka, a inaczej element, który będzie otwierany, przesuwany albo używany kilkaset razy dziennie.

Render może tego wszystkiego nie pokazywać.

Fizyka pokaże.

Projektowanie ekspozytora reklamowego i standu POS przed produkcją

Render mówi, jak ekspozytor ma wyglądać. Dokumentacja produkcyjna musi jeszcze odpowiedzieć na kilka mniej efektownych pytań: z czego go zrobić, jak połączyć elementy, gdzie poprowadzić przewody, jak zamontować półki i czy gotowa konstrukcja przejdzie przez drzwi.

Render klienta to początek, nie dokumentacja produkcyjna

Często dostajemy wizualizację i pytanie:

„Zrobicie?”

Bardzo możliwe.

Ale wizualizacja odpowiada głównie na pytanie, jak rzecz ma wyglądać. Producent musi jeszcze odpowiedzieć na całą serię mniej romantycznych pytań.

Z czego to zrobić? Jak połączyć elementy? Jak grube mają być ścianki? Gdzie schować śruby? Czy półka utrzyma produkt? Jak poprowadzić przewody? Jak dostać się do elektroniki, jeżeli coś trzeba będzie wymienić? Jak rozebrać konstrukcję do transportu?

I moje ulubione:

Czy to przejdzie przez drzwi?

Ładny render, który nie mieści się w wejściu do sklepu, nadal jest bardzo ładnym renderem.

Tylko trochę mniej użytecznym.

Z czego produkuje się ekspozytory reklamowe?

Nie istnieje jeden „materiał POS”.

I bardzo dobrze.

W zależności od projektu możemy wykorzystać MDF, sklejkę, lite drewno, stal, aluminium, tworzywa sztuczne, płyty meblowe, plexi, poliwęglan, dibond, elementy drukowane w 3D, grafiki wielkoformatowe, oświetlenie LED i elektronikę.

Najczęściej kończy się na połączeniu kilku technologii.

Konstrukcja może być stalowa lub aluminiowa, obudowa wykonana z MDF-u, nietypowe detale wydrukowane w 3D, front z plexi, a całość uzupełniona grafiką i światłem.

Nie dostajemy dodatkowych punktów za wykonanie wszystkiego jedną technologią.

Nobody cares.

Liczy się efekt, trwałość, koszt i możliwość sensownej produkcji.

MDF, drewno czy metal?

Każdy z tych materiałów robi coś dobrze i każdy potrafi być fatalnym wyborem, jeśli zastosujemy go w złym miejscu.

MDF daje ogromne możliwości kształtowania i wykańczania powierzchni. Można go frezować, lakierować i budować z niego bardzo czyste bryły. Świetnie sprawdza się tam, gdzie wygląd ma być bardziej meblowy.

Sklejka i drewno mogą być elementem samego designu. Nie trzeba ich chować pod lakierem, jeżeli materiał ma być widoczny.

Stal dobrze radzi sobie tam, gdzie potrzebujemy sztywności i dużej wytrzymałości. Aluminium daje podobne możliwości konstrukcyjne przy mniejszej masie i jest bardzo wdzięczne w systemach, które mają być transportowane albo wielokrotnie składane.

A druk 3D?

Tam, gdzie geometria zaczyna robić się dziwna.

Czyli zazwyczaj w najciekawszym miejscu.

Druk 3D w produkcji POS ma sens, ale nie do wszystkiego

Możemy wydrukować nietypowy uchwyt, obudowę elektroniki, mocowanie produktu, element dekoracyjny, adapter, detal imitujący kształt produktu albo część, której wykonanie inną metodą byłoby absurdalnie drogie przy małej liczbie sztuk.

Nie oznacza to, że powinniśmy drukować cały regał.

Jeżeli potrzebujemy płaskiej półki o wymiarach 80 × 40 cm, istnieją technologie, które radzą sobie z tym zadaniem od kilkudziesięciu lat i naprawdę nie musimy ich obrażać.

Druk 3D jest świetnym narzędziem.

Nie religią.

Prototyp ekspozytora może oszczędzić bardzo dużo pieniędzy

Przy jednej sztuce błąd oznacza poprawkę.

Przy 36 sztukach ten sam błąd oznacza 36 poprawek.

Matematyka bywa bezlitosna.

Dlatego przed większą produkcją warto wykonać prototyp albo przynajmniej sprawdzić najbardziej ryzykowne fragmenty konstrukcji. Nie zawsze trzeba budować cały stand w wersji 1:1. Czasami wystarczy jedna półka, mechanizm, fragment mocowania albo wydrukowany element testowy.

Sprawdzamy rzeczy, których nie da się pewnie ocenić na ekranie: sztywność, spasowanie, ergonomię, dostęp serwisowy, sposób montażu czy rzeczywiste zachowanie materiału.

Jeżeli coś ma się zepsuć, niech zepsuje się teraz.

Jedna sztuka jest znacznie tańszym miejscem na fuck-up niż trzydziesta szósta.

Wizualizacja ekspozytora POS

Nie zawsze trzeba produkować cały ekspozytor. Czasem wystarczy fragment w skali 1:1, żeby sprawdzić sztywność półki, mocowanie produktu, dostęp do śrub albo sposób montażu. Jeżeli coś jest źle, teraz wiercimy drugą dziurę. Przy 36 gotowych standach byłoby już trochę mniej zabawnie.

Jeden stand i 36 lokalizacji to dwa różne projekty

Zrobienie jednego ekspozytora może być rzemiosłem.

Zrobienie kilkudziesięciu identycznych zaczyna być procesem.

Przy jednej z naszych realizacji przygotowywaliśmy elementy stref gamingowych wdrażanych w 36 lokalizacjach w całej Polsce. Samo zaprojektowanie i wykonanie fizycznych elementów było tylko częścią zadania.

Trzeba było stworzyć dokumentację, przygotować produkcję tak, żeby kolejne egzemplarze były powtarzalne, zaplanować logistykę i późniejszy montaż.

Przy takiej skali bardzo szybko wychodzą rzeczy, których przy pojedynczym egzemplarzu można nawet nie zauważyć.

Jeżeli montaż jednego elementu trwa niepotrzebnie dodatkowe 15 minut, przy jednej lokalizacji wzruszasz ramionami.

Przy 36 lokalizacjach zaczynasz liczyć.

Powtarzalność nie bierze się z dobrych chęci

Pierwszy egzemplarz można dopieścić ręcznie. Przy kolejnych sztukach potrzebujemy procesu, który daje podobny rezultat bez każdorazowego odkrywania produkcji od początku.

Pojawiają się szablony, przyrządy montażowe, przygotowane wcześniej pliki CNC, powtarzalne długości profili, zestawy śrub, oznaczenia elementów i kolejność montażu. Brzmi mniej sexy niż „creative production”. Bo jest mniej sexy.

Za to dzięki temu trzydziesty stand wygląda jak pierwszy, a monter nie dzwoni w sobotę o 21:40 z pytaniem, gdzie właściwie ma przykręcić element numer siedem.

To uczciwy trade-off.

Produkcja seryjna standów POS i ekspozytorów reklamowych przed wysyłką

Jedna sztuka może być rzemiosłem. Przy kilkudziesięciu zaczyna się proces: powtarzalne elementy, przygotowane zestawy montażowe, kontrola, pakowanie i logistyka. Stand numer 36 powinien wyglądać tak samo jak numer 1, tylko najlepiej powstać trochę sprawniej.

Producent POS powinien myśleć również o logistyce

Gotowy stand nie teleportuje się do sklepu.

Szkoda.

Transport wpływa na projekt znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać. Duża konstrukcja może być świetna w jednym kawałku, dopóki nie trzeba jej wnieść po schodach, wsadzić do windy albo przewieźć kilkuset kilometrów.

Dlatego ekspozytory często projektujemy modułowo. Elementy można rozłączyć, zapakować i złożyć ponownie na miejscu. Czasami cały system musi zmieścić się na konkretnej palecie. Czasami ważniejsze jest, żeby dwie osoby mogły bezpiecznie przenieść największy moduł.

Im większy rollout, tym ważniejsza staje się objętość transportowa.

Przewożenie powietrza jest zaskakująco drogie.

Montaż też jest częścią projektu

Dobrze zaprojektowany stand powinien dać się złożyć bez trzygodzinnej rozmowy z jego projektantem.

Jeżeli konstrukcję montujemy sami, problem jest trochę mniejszy. Ale przy wdrożeniach w wielu lokalizacjach część montaży może wykonywać inna ekipa. Wtedy projekt musi zacząć tłumaczyć sam siebie.

Element A pasuje do B. Śruba ma właściwą długość. Przewód ma miejsce, którym powinien przejść. Części da się pomylić tylko wtedy, kiedy ktoś naprawdę bardzo się postara.

To jest jeden z tych momentów, w których dobry projekt techniczny pozostaje kompletnie niewidoczny dla klienta końcowego.

Tak powinno być.

A co z brandingiem?

Na końcu ekspozytor nadal ma sprzedawać konkretną markę albo produkt.

Kolor musi się zgadzać. Grafika musi być ostra. Logo powinno znaleźć się dokładnie tam, gdzie przewiduje projekt. Jeżeli używamy lakieru, często pracujemy na konkretnych kolorach RAL. Przy grafikach dochodzi technologia druku, rodzaj podłoża, laminowanie i sposób aplikacji.

Jeżeli stand ma oświetlenie, kolor powierzchni trzeba oceniać również po jego uruchomieniu.

Ten sam materiał może wyglądać inaczej pod zimnym światłem sklepowym, inaczej pod LED-em zamontowanym w ekspozytorze i jeszcze inaczej na ekranie MacBooka.

RGB to nie RAL.

Niestety po raz kolejny.

Elektronika w standzie POS komplikuje sprawę

Ekran, LED-y, ładowarka, podświetlany logotyp, przycisk, czujnik czy interaktywny element potrafią zrobić z prostego mebla małe urządzenie.

I wtedy pojawia się kolejna warstwa pytań.

Gdzie będzie zasilacz? Jak dostaniemy się do niego po montażu? Co się stanie, jeśli trzeba będzie wymienić pasek LED? Gdzie wychodzi przewód zasilający? Czy klient może go przypadkiem wyrwać? Czy konstrukcja ma wentylację?

Najgorsze miejsce na odkrycie, że zasilacz nie mieści się w obudowie, to moment, w którym obudowa jest już polakierowana.

Ask me how I know.

Meble ekspozycyjne muszą przetrwać prawdziwych ludzi

Na wizualizacji nikt nie opiera się o stand. W sklepie ktoś się oprze.

Ktoś pociągnie za element, którego nie powinien ciągnąć. Dziecko potraktuje półkę jak schodek. Pracownik przesunie konstrukcję, chwytając dokładnie za ten fragment, którego projektant nie przewidział jako uchwytu.

Nie da się zabezpieczyć przed każdym możliwym scenariuszem, ale trzeba projektować z założeniem, że ekspozytor nie będzie żył w renderze. Będzie żył wśród ludzi.

Dlatego stabilność, środek ciężkości, mocowanie ciężkich produktów, ostre krawędzie i wystające elementy są równie ważne jak kolor frontu. Design kończy się tam, gdzie ktoś dostaje standem w głowę.

Ile kosztuje produkcja standu POS?

Nie ma jednej stawki.

Prosty ekspozytor może być stosunkowo niedrogim projektem. Customowa konstrukcja z metalem, lakierowanym MDF-em, nietypowymi detalami, oświetleniem, elektroniką i montażem w wielu lokalizacjach może być zupełnie inną kategorią budżetu.

Największy wpływ na cenę mają zazwyczaj wielkość i konstrukcja, użyte materiały, liczba egzemplarzy, stopień customizacji, wykończenie, grafika, elektronika, prototypowanie, pakowanie, transport i montaż.

Przy serii dochodzi jeszcze jedno pytanie: ile kosztuje przygotowanie produkcji, a ile każda kolejna sztuka?

Pierwszy egzemplarz prawie zawsze niesie ze sobą najwięcej myślenia.

Maszyny później nie muszą już myśleć.

Na szczęście.

Jak przygotować zapytanie do producenta POS?

Nie potrzebujemy 40-stronicowego briefu.

Jeżeli masz render, rysunek albo nawet zdjęcie podobnej rzeczy, podeślij. Napisz, co ma być eksponowane, jakie są mniej więcej wymiary, ile sztuk potrzebujesz, gdzie konstrukcja będzie używana i kiedy musi być gotowa.

Jeżeli istnieje brandbook, wymagany RAL albo konkretne materiały, też warto o tym powiedzieć.

Jeżeli nie wiesz, jak coś powinno być wykonane, nie wymyślaj technologii tylko po to, żeby brief wyglądał bardziej profesjonalnie.

Od tego jest producent.

„Potrzebujemy czegoś takiego, tylko musi utrzymać cztery monitory i pojechać do 20 sklepów” jest znacznie bardziej użyteczną informacją niż trzy strony marketingowego bullshit bingo.

Dobry POS nie powinien wyglądać jak kompromis produkcyjny

Najlepszy efekt pojawia się wtedy, kiedy design i produkcja zaczynają rozmawiać ze sobą odpowiednio wcześnie.

Projektant może wymyślić formę. Producent może powiedzieć, jak ją wykonać, gdzie warto zmienić konstrukcję, co będzie drogie bez żadnego widocznego efektu i gdzie możemy zrobić coś ciekawszego bez rozwalania budżetu.

Czasami trzeba użyć CNC. Czasami spawania. Czasami druku 3D. Czasami wystarczy dobrze przycięta płyta i cztery śruby. Nie ma punktów za komplikowanie. Gotowy ekspozytor ma wyglądać tak, jak powinien, przetrwać to, co ma przetrwać, dotrzeć na miejsce i dać się normalnie używać.

Reszta dzieje się po naszej stronie warsztatu.

Previous
Previous

Prototypowanie produktu - od pomysłu do pierwszej działającej sztuki

Next
Next

Druk 3D wielkoformatowy - jak powstają naprawdę duże wydruki?